środa, 29 lutego 2012

Koniec pracy to nie koniec świata...

Chciałam tego posta napisać tydzień temu ale to okienko, w którym teraz smaruję te słowa nie działało...
Więc we wtorek (tak, wiem, nie zaczyna się zdania od "więc", w dupie to mam, to luźna paplanina a nie list do prezydenta) dokładnie tydzień temu rzuciłam swoją pracę. Tę pracę, w której modny jest pracoholizm, tę pracę która dobijała mnie psychicznie. Była to trudna decyzja tym bardziej, że we wzroku mojego partnera widziałam pytanie "jak do cholery teraz będziesz nas utrzymywać??" Zdobyłam się na ten krok. Krótka rada dla czytających - jeśli w pewną niedzielę swojego życia obudzisz się i pierwsza myśl jaka Ci przyjdzie do głowy będzie o pracy - to znak, że stresujesz się nią bardziej niż trzeba. Jeśli ta myśl będzie powtarzała się w każdą niedzielę - to znak że trzeba pracę zmienić. W moim życiu tych niedziel było zdecydowanie za wiele. Ludzie komplikują sobie życie, robota wyżera im od środka wszelkie radości i zajmuje cały czas, "jak to, rzucę pracę, za co się utrzymam, za co kupię sobie te żółte szpilki i kupię tabletki antykoncepcyjne?" Jak się chce to się może. Ja się tak wymądrzam chociaż kolejnej pracy jeszcze nie znalazłam ale znajdę. Oczywiście, że znajdę. I jak ta kolejna będzie mi zajmować moją głowę w niedzielę rano to też ją rzucę - a co!

poniedziałek, 9 stycznia 2012

Pracoholizm jest w modzie

Odkąd zaczęłam pracować w korporacji zauważyłam dziwne zjawisko. Obecnie praca w widełkach 8-godzinnych jest już passe. Żeby być w firmowym i towarzyskim TOP10 trzeba pracować co najmniej 12 godzin dziennie. Normą jest 13-14 godzin. Ja się pytam - po co?
Po co mój Dyr. przychodząc do pracy (a właściwie siedząc w pracy, bo gdy ja przychodzę na 9 on już od dwóch godzin siedzi w biurze) opowiada mi że położył się spać o 2 a wstał o 5? Naprawdę, to wszystko dałby radę zrobić w ciągu 8-9 godzin w ciągu dnia gdyby dobrze zorganizował sobie pracę. Forma tych opowieści to gatunek narzekanie ale jest coś w tym tonie co każe mi "słuchać i podziwiać" jego gorzkich męczarni.
Ja, jak na studiujący kierunek przystało (administracja) jestem za normalnym trybem pracy. Ludzie to nie roboty, gonią za pieniędzmi a potem figę z tego mają.
I nie - nie jestem leniwa.

niedziela, 8 stycznia 2012

Witam i o zdrowie pytam

Witam wszystkich czytających (czyli może ze dwie osoby ).
Postanowiłam założyć bloga bo ostatnio to bardzo modne ;) Poza tym wciągnęłam się w czytanie takich wynalazków więc może sama wreszcie stworzę coś fajnego. Albo i nie. Tiaaa...
Nie mam w tym wprawy więc bardzo proszę o wyrozumiałość. 


Jak na pierwszego posta wystarczy :)