poniedziałek, 9 stycznia 2012

Pracoholizm jest w modzie

Odkąd zaczęłam pracować w korporacji zauważyłam dziwne zjawisko. Obecnie praca w widełkach 8-godzinnych jest już passe. Żeby być w firmowym i towarzyskim TOP10 trzeba pracować co najmniej 12 godzin dziennie. Normą jest 13-14 godzin. Ja się pytam - po co?
Po co mój Dyr. przychodząc do pracy (a właściwie siedząc w pracy, bo gdy ja przychodzę na 9 on już od dwóch godzin siedzi w biurze) opowiada mi że położył się spać o 2 a wstał o 5? Naprawdę, to wszystko dałby radę zrobić w ciągu 8-9 godzin w ciągu dnia gdyby dobrze zorganizował sobie pracę. Forma tych opowieści to gatunek narzekanie ale jest coś w tym tonie co każe mi "słuchać i podziwiać" jego gorzkich męczarni.
Ja, jak na studiujący kierunek przystało (administracja) jestem za normalnym trybem pracy. Ludzie to nie roboty, gonią za pieniędzmi a potem figę z tego mają.
I nie - nie jestem leniwa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz